Liebster Blog Award

Posted by | Listopad 12, 2014 | MOTYWAACJA | 4 Comments

LBA

Jest mi cudownie miło na sercu i duszy, ponieważ kilka dni temu zostałam nominowana przez Madzię z Bloga Zdrowo i Bezglutenowo Stworkowo do nagrody LIEBSTER BLOG AWARD! 🙂 

„Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego Blogera, w ramach uznania za dobrze wykonaną robotę. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”

Dziękuję serdecznie Madzi,

Cieszę się tym bardziej, ponieważ interakcja z ludźmi, wywiady, rozmowy i poznawanie się to jest  dla mnie największą wartością w życiu. Ponieważ blogi powstają od ludzi dla ludzi, by dzielić się wiedzą, emocjami, i tym co dla nas najważniejsze. Poznajmy się więc lepiej, w naszym kręgu fit-stylowym

A więc zakładam swą koronę i odpowiadam na pytania, które zadała mi Magda!!

 

LBAwkoronie3
Oto Ja!! Zadowolona z Blogusia!!  Co prawda korona trochę zachodzi na grzywkę, ale co tam 🙂

1)  Każdy ma swoją historię z aktywnością fizyczną – jaka jest Twoja?

Ta historia jest długa i dość skomplikowana, ale postaram się, żeby była dla Was ciekawa 🙂

Z moją aktywnością fizyczną jest taki paradoks, że …zawsze miałam zwolnienie z WF-u!! I tu nie chciała bym usłyszeć gromkiego buuuuuuuuuu 🙂

I to nie dlatego, że jestem leniwa. Przytoczę natomiast cytat, na który właśnie dzisiaj się natknęłam:

“Upokarzanie i psychiczne gnębienie uczniów przez niedouczonych i egoistycznych nauczycieli sieje
spustoszenie w młodych umysłach, powodując w późniejszym wieku opłakane skutki, których już nie
da się naprawić.” – Albert Einstein

Tak, wiem, że mocno to brzmi, a jednak świetnie odzwierciedla moje odczucia przed każdą lekcją WF-u.
Trzęsawki, łupanie w kościach, mrowienia w cebulkach włosowych, no i… ah te kobiece dni na zawołanie 😀

Niestety trafiłam na nauczycieli  WF-u,  z których żaden nie potrafił przekazać (a raczej wydobyć) ducha sportowego, przekazać jakichś wartości i korzyści płynących z aktywności fizycznej.  Natomiast straszenie, krzyczenie, wymuszanie… to były narzędzia, którym ja się butnie sprzeciwiałam fochem i nie-obecnością lub ręcznie pisanym zwolnieniem z lekcji.

Natomiast paradoks był w tym wszystkim taki, że ja BARDZO CHCIAŁAM SIĘ RUSZAĆ!! 

I o dziwo, gdy lekcja WF-u polegała na skokach przez skrzynię, skokach przez kozła, staniu na rękach i innych tego typu rzeczach – robiłam to z dumą, radością, zamiłowaniem.

Natomiast takich lekcji było bardzo mało, a większość zajęć tok lekcji odbywał się tak, by nie sprawiał danemu nauczycielowi zbytniego przemęczenia, lub eksploatacji swojej osoby na zajęciach. Rzucenie piłki na zasadzie: grajcie i całkowita samowolka spowodowały, że na lekcji WF-u to mi nie chciało się eksploatować. Nie sprawiało mi frajdy bieganie za piłką, serwowanie (którego nigdy nie umiałam dobrze zrobić) itp

Więc robiłam inne rzeczy: jeździłam na rowerze, biegałam, skakałam na skakance, grałam w gumy, kręciłam hula hopem, huśtałam się na huśtawce i skakałam po drzewach.

Potem niestety z większości tych czynności wyrosłam, i zaczęłam szukać czegoś dla siebie.
Wpadłam na GENIALNY POMYSŁ (teraz to mogę napisać z czystym sercem), że zapiszę się na zajęcia fitness.

Pamiętam, jakby to było wczoraj: pierwsze zajęcia STEP. Pomimo, że się gubiłam w krokach (grupa zaawansowana), nie wiedziałam o co z tym włażeniem na tą platformę chodzi (prawa wchodzi, która schodzi?) odrazu złapałam bakcyla TO BYŁO TO!!  Zajęcia z muzyką totalnie mnie ZACHWYCIŁY. Wpadłam jak śliwka w kompot.

Już wtedy postanowiłam, że zostanę instruktorką. Przez długi czas uczęszczałam na wszelkie zajęcia grupowe, wszystkie formy fitness jakie istnieją, oraz taneczne.

W międzyczasie zaczęłam uzupełniać zajęcia grupowe o treningi siłowe. I od tej pory z hantlami, sztangami się nie rozstaję. Spędzałam też wtedy bardzo dużo godzin w siłowni, np. 3 – 5 h w siłowni.

Odkryłam, że trening siłowy jako jedyna ze wszystkich form, jakie do tej pory uprawiałam – genialnie kształtuje sylwetkę.
No a że ciało jest nieodłączną częścią ducha, to te KORZYŚCI są naprawdę OGROMNE.

Sport siłowy jak żaden inny kształtuje charakter, silną wolę, uczy cierpliwości, pokory i szacunku do ciała. No i najlepiej daje poznać swoje ciało. Żaden inny trening też nie kształtuje sylwetki w tak harmonijny, proporcjonalny sposób. Zresztą pisałam o tym kiedyś. Większość sportów jednak jest zdecydowanie nastawiona na silniejszą stronę ciała (tenis, pin-pong, squash, koszykówka, itp)

Miałam tez okres tańca ulicznego i boksowania, ale o tym opowiem innym razem… 🙂

2) Trenujesz głównie o poranku, w południe czy wieczorami?

Z racji swojego zawodu trenuję wieczorami z moimi grupami fitnessowymi (po 17). Jednak dla mnie to raczej taka zabawa, wodzirejstwo. Liczy się fajna atmosfera na zajęciach i edukacja moich podopiecznych. Bardzo dużo do nich mówię, dużo chodzę po sali i koryguję ćwiczących. Dlatego to jest bardziej trening ich, niż mój. ZAWSZE TEŻ to powtarzam, zarówno na zajęciach, jak i na szkoleniach, które prowadzę INSTRUKTOR JEST DLA LUDZI. Ja tam nie przychodzę, żeby sobie poćwiczyć, ale żeby nauczyć moje Kobietki, jak mają ćwiczyć, żeby były efekty.

Lubię pracować z ludźmi, edukować ich jak postępować ze swoim ciałem, jak ćwiczyć mądrze i skutecznie, aby trening przynosił nie tylko efekty, ale przede wszystkim radość i był celem w samym sobie, a nie tylko narzędziem do zdobycia celu i zaprzestania trenowania.

Jeśli chodzi o czas dla mnie na trening, to najlepszy jest RANO przed śniadaniem  – daje mi to mnóstwo POWERA I ENERGII na cały dzień. DOBA ma nagle długie 24 h. Więc nie mam co stękać, że nie mam czasu. Bo ze wszystkim się wyrabiam w ciągu dnia. Gdy nie ćwiczę rano, ten dzień jakoś się kurczy.

Lubię też trenować w południe, gdy poziom nasycenia społeczeństwem w siłowni jest minimalny i mogę do woli korzystać z hantli i sztang. Daje mi to również taki spokój wewnętrzny. Trening to dla mnie swoista MEDYTACJA!!

Wieczorami natomiast jest ogromny chaos, i jak generalnie lubię tłumy – to w tym przypadku – nie są one wskazane.

3) Idealne fit śniadanie, to…?

UWIELBIAM OMLET Z PŁATKÓW OWSIANYCH z jajkami na wiele różnych sposobów – NIGDY SIĘ NIE ZNUDZI!!

SERIO – jem go cały rok, od kilku lat i nie znudził mi się!!. Bardzo rzadko mi się zdarza (czyt.  2 – 3 razy w roku), że jem pieczywo. Ale wybieram tylko takie, które jest zrobione w 100% z pełnego ziarna. Wypiekam tez sama chleb na zakwasie z pysznego przepisu mojej klientki. Bardzo lubię takie ciężkie pieczywo, które nie grzeszy pulchnością przekładającą się na pulchność ciała.

Mam taką zasadę, którą zawsze powtarzam i chętnie się z Wami podzielę:
Miękkie jedzenie = miękkie ciało. Twarde jedzenie = twarde i jędrne ciało!!

 

4) Czy zrealizowałaś/eś kiedyś określony program treningowy? Np. Insanity lub jedno z 30-to dniowych wyzwań? Jak było?

Hm, ciężka sprawa. Generalnie jako sportowiec (amatorsko trenuję fitness sylwetkowy) nie uznaję treningów szablonowych, tzw. gotowców. Każde ćwiczenie, mimo, że powszechnie znane, i nawet każdy je robi, to na każdego działa inaczej. Każde ciało jest przecież INNE, unikalne.  Kluczem wtedy są odpowiednio zadawane przez Trenera pytania.  A to zyskuje się wraz z DOŚWIADCZENIEM treningowym i odpowiednio wyciągniętymi wnioskami. Mam trochę specyficzne podejście do treningu. Treningiem nie są jakieś tam ćwiczenia,które wykonane szybko mają dać określony rezultat. Trening to odpowiednio zaplanowany proces, który może ulegać modyfikacji w jego trakcie.  Ze zwykłego szacunku do ciała nie można go traktować jak powłoki, która powinna zrobić wszystko, nie ważne jak to na nie zadziała.

Rzecz ma się podobnie z dietą. Każdy jest unikalny, i na każdego będzie działało coś innego. Tak samo jak dieta z szablonu (gotowiec) nie nauczy zdrowego odżywiania (a wręcz przeciwnie), tak samo trening gotowiec nie nauczy czucia swojego ciała i nie da mu tego, czego akurat ono potrzebuje. Osobie tak ćwiczącej trudno wyciągnąć jakiekolwiek wnioski.

Jeśli chodzi o wyzwania, to stawiam je sobie sama. Bo sama wiem najlepiej czego akurat potrzebuje moje ciało (słucham go i to jest najważniejsze) w danym momencie. Jest to zazwyczaj po długiej przerwie. Słuchanie ciała jest podstawą w osiągnięciu sukcesu wymarzonej sylwetki. Zarówno w diecie i treningu. 

5) Jak bardzo jesteś restrykcyjna/ny w swoich zdrowych nawykach żywieniowych?

OJ!! Nie jestem w ogóle restrykcyjna. Mam po prostu zdrowe nawyki żywieniowe. Ja jestem PRZECIWNA RESTRYKCJOM. Bo restrykcje prowadzą tylko i wyłącznie do porażki w odchudzaniu, zaburzeń odżywiania, złych relacji z jedzeniem, czego obecnie doświadcza 90% osób.

Aczkolwiek moja dieta ulega rotacji i pewnym zmianom w zależności od tego, na jakim celu treningowym aktualnie się skupiam. Ja ogólnie nawet łyżki nie obliżę, gdy gotuję. Nie próbuję i robię wszystkie potrawy na czuja. To też taki nawyk.

NAJWAŻNIEJSZE CO CHCĘ PRZEKAZAĆ, TO TO, ŻE: jestem przeciwna restrykcjom, bo one powodują różnego typu zaburzenia i stany maniakalne na punkcie jedzenia. Pisałam o tym nawet na moim FanPage. Udostępniałam schematy myślowe dotyczące jedzenia. Można zerknąć na mój FPage i sprawdzić, czy tak rzeczywiście jest, jeśli ktoś mi nie wierzy na słowo. Bo moim zadaniem nie jest przekonywać, to nie mój styl. Moim zadaniem jest wskazać odpowiednią ścieżkę. TRENER to słowo, które zobowiązuje 🙂

Jedzenie zdrowe, tak samo jak dieta – jest celem samym w sobie. Jest przyjemnością, która ma dostarczyć ENERGII do życia i do codziennej aktywności i zaspokoić BIOLOGICZNY GŁÓD.

6) Czym dla Ciebie jest blog, który prowadzisz?

Mój Bloguś to takie moje dziecko, moja platforma edukacyjna, mój azyl, moje miejsce, w którym mogę podzielić się wiedzą merytoryczną z moimi czytelnikami. Od dziecka uwielbiałam pisać, i zawsze mówiłam, że zostanę pisarką, ponieważ łatwo mi jest przelewać myśli na papier.

Lubię też mówić, i zawsze jak piszę to mówię. Tak to widzę. Mówię do moich czytelników poprzez te zdania, które układam. Istotne dla mnie jest to, żeby czytelnik mojego bloga zaczerpnął tu mądrej inspiracji, motywacji do działania, rzetelnej edukacji, wiary we własne siły i możliwości, wiary w sukces, pozytywnego nakręcenia. By ten czytelnik wymagał od siebie więcej, był zdeterminowany i wierzył w to, że może więcej niż mu się wydaje.  By też podejmował dyskusję, komentował, a nie tylko ślepo czytał i wierzył w każde słowo, które przeczyta.

Mój bloguś jest więc taką MOJĄ MIŁOŚCIĄ DO LUDZI, którzy go odwiedzają i czerpią z niego… W ten prosty sposób okazuję uczucia również do tego co robię, bo robię to z SERCEM I PASJĄ.

7) Zdrowa dieta, regularne treningi, odpowiednia ilość snu, picie dużej ilości wody – co jest dla Ciebie największym wyzwaniem?

Jakby dieta i trening oraz picie wody są u mnie już tak naturalnym nawykiem, jak codzienne szczotkowanie zębów. Więc te możliwości odpadają w toku selekcji 🙂

Z wyżej wymienionych propozycji powiedziała bym, że odpowiednia ilość snu.

Ja to taki śpioch jestem, aczkolwiek ranny ptaszek. Jednak co najmniej 8h snu to dla mnie jest IDEALNY WYPOCZYNEK. Jednak przez wieczorne zajęcia, moja naturalna homeostaza zostaje rozburzona. Niestety 🙂 Po 2-3h zajęć z grupą, krzyków, motywowania, adrenalina jest na tak wysokim poziomie, że potem nie da się szybko usnąć, nawet pomimo zmęczenia 🙂

Poza tym w ciągu dnia dużo czasu spędzam przed monitorem, uzupełniając wpisy na blogu, fan-page, albo szukając inspiracji. Takie urządzenia pobierają dużo energii.

8) Jaki jest Twój ulubiony trening/zestaw treningowy?

Uwielbiam trenować każdą grupę mięśniową. Chyba najbardziej jednak lubię NOGI 🙂

Większość osób trenujących nie lubi trenować nóg, ponieważ nogi to po

1. Duża grupa mięśniowa, więc potrzebuje dużego obciążenia
2. Mocno absorbująca układ nerwowy, więc potem… oj boli… jest wyczerpanie

Ja lubię trenować nogi na wszelkie sposoby i sprinty na bieżni to mi daje naprawdę super rezultaty 🙂

9) Czy zachęcasz swoich bliskich i znajomych do aktywnego i zdrowego trybu życia?

Jak najbardziej!! Wszystkich zachęcam do treningu zwłaszcza siłowego. Zwłaszcza kobiety, które go unikają, bojąc się o przyrosty mięśni. Nie dziwię się. Też się kiedyś bałam. Ale było to spowodowane tylko i wyłącznie brakiem wiedzy. Ponieważ ten strach jest poprostu BEZPODSTAWNY. Wystarczy spojrzeć na kobiety, które trenują z hantlami i sztangą, lub ketlami. To powinno rozwiać wszelkie wątpliwości. My natomiast widzimy zdjęcia w internecie, kulturystek ze sceny, które po pierwsze wyglądają tak TYLKO NA SCENIE,  a po drugie nie osiągnęły takiego wyglądu nawet w rok z 3kg hantlem.

Kobiety też ze względu na specyfikę budowy ciała oraz pewne cechy fizjologiczne POWINNY TRENOWAĆ SIŁOWO. Zwłaszcza jeśli chcą zachować długo  jędrną, sprężystą sylwetkę, ciało i skórę bez cellulitu. O tym już pisałam na moim blogu, więc zerknijcie. O specyficznych cechach kobiecych artykuł będzie się pojawiał na dniach.

Poza tym badania pokazują WYŻSZOŚĆ TRENINGU SIŁOWEGO nad aerobowym – i to powinno przemówić do każdej strachliwej o dużo mięśnie kobietki. 🙂

10) Czy przykładasz wagę do odzieży, w której trenujesz?

Jak najbardziej!!  Jestem kobietą, lubię fajne ciuchy 🙂 Lubię się czuć świetnie i wyglądać świetnie nawet na treningu.
To mi dodaje pewności siebie, komfortu, i jakoś dziwnym trafem – lepiej mi się trenuje.

Dlatego wygoda, styl, pozytywne kolory i fasony są dla mnie równie ważne jak trening. Poza tym spędzam na treningu (i swoim i na zajęciach grupowych) dużo czasu w ciągu tygodnia, więc nie mogło by być inaczej!! 🙂

11) Czy jest jakieś wyjątkowe miejsce, w którym chciałabyś/chciałbyś zrobić swój trening?

O TAK, jest kilka takich miejsc!! To moje największe marzenie!! Ale chyba go dzisiaj nie zdradzę… 🙂

 

A więc, nadeszła wiekopomna chwila, by nominować:

 

  • Tipsforwoman

  • Psychodietetyka z czerwienią na ustach

 

Moje pytania do Was:

1. Co skłoniło Cię do zdrowego life-stylu i jak to się zaczęło?

2. Czy masz jakieś dietetyczne słabości, którym ulegasz?

3.  Jaki jest Twój ulubiony sprzęt treningowy?

4. Twoje największe marzenie związane z blogiem?

5.  Czy masz aktualnie jakiś cel związany z dietą?

6. Czy masz aktualnie jakiś cel związany z treningiem?

7. Kto jest Twoim największym motywatorem w Lifestylu?

8. Jakie są Twoje zainteresowania poza zdrowym stylem życia?

9. Co najbardziej lubisz ćwiczyć?

10. Lubisz trening dla przyjemności, czy dla zmęczenia?

11. Jaka jest Twoja ulubiona forma treningu?

 

 

About Emilia Warakomska

  • Emilia, bardzo dziękuję Ci za ten tak wyczerpujący post!
    Twoje podejście do aktywności jest bardzo podobne do mojego, więc świetnie mi się to czytało 🙂
    Sama jestem instruktorem tańca i wszystkie zajęcia prowadzę wieczorem, do 22, więc tez mam podobny problem z tym snem!
    Śniadanie? Omlet owsiany z jajkami to chyba moja ukochana pozycja! Zaraz obok jest twarogowo-owsiany shake pełen energii 😉

    Ja cały czas nie mogę się zmobilizować do porannych treningów, ale głównie dlatego, ze pozostaje mi tylko trening biegowy, który czasem udaje mi się zrealizować. Nie chodzę na siłownię, bo mam sztangę w domu, ale jako że mieszkam z chłopakiem w niewielkim pokoju, to nie chcę go rano budzić, trenując 😉 Dlatego czasem udaje mi sie wyjść rano pobiegać lub trenuję między uczelnią a zajęciami tanecznymi 😉

    Jeszcze raz dziękuję i ściskam mocno 🙂

    • Emilia Warakomska

      Super, dzięki za podzielenie się opinią. Nie jestem więc jedynym królikiem frikiem na punkcie aktywności 🙂
      Tego Shake muszę w takim razie spróbować!! A jeśli chodzi o poranne, to rozumiem Twoje dobre serce, że nie chcesz budzić chłopaka.
      Możesz zatem: zachęcić go do porannej aktywności z Tobą (uważam, że napewno się zgodzi, jeśli dowie się, że to dla Ciebie ważne),
      a w dodastku taki trening możecie fajnie połączyć z zabawą. Zawsze jest jakieś wyjście 🙂
      Do następnego blogo- spotkania. Pozdrawiam Madzia :*

  • Bardzo fajnie się czytało. Pozdrawiam

    • Emilia Warakomska

      Dziękuję 🙂
      Pozdrawiam również